Cześć wszystkim!
Ostatnio myślałam o Jersley'u i o tym jak dużo codziennie ma treningów.
Postanowiłam zabrać miśka w teren. Przejechaliśmy się do starego, dobrego Fortu Pinta.
Koń potrzebował takiej chwili relaksu, choć i tak był dość mocno spięty.
Podobało mi z jaką lekkością skakał przez przeszkody.
Jednak najlepsze były galopy! Koń ochoczo ścigał się z wiatrem w stronę góry.
CUDOWNY DZIEŃ! <3
PS. Jestem bardzo zadowolona z fotek, mam nadzieję, że Wy też!
Całuski, uściski i pięć ton miłości!!! <3



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz